Skip to content

Miesiąc: Czerwiec 2018

Pierścień Tysiąca Jezior czas zacząć!

Melduję się na starcie ultramaratonu kolarskiego, którego nazwą zatytułowałem ten wpis. Zaplanowana trasa liczy 611 kilometrów z sumą przewyższeń 3388 metrów. W porównaniu z Wyprawką Kaszubską to tylko 100 kilometrów dalej i 760 metrów przewyższeń mniej, zatem poziom trudności powinien być podobny. Moja pozycja na mapie Postępy wszystkich uczestników maratonu,…

1 Comment

W krainie chrząszcza i na pogórzu przemyskim

Kolejny piękny i obfity w doznania kolarskie weekend za mną w ramach udziału w cyklu Grand Prix Amatorów na Szosie. Było szybko, nawet bardzo szybko! Były też górskie krajobrazy, w tym także najbardziej lubiane przez moje oko serpentyny, czyli województwo lubelskie i podkarpackie. Ktoś zapewne zapyta, czy było warto jechać przez prawie całą Polskę spędzając osiem godzin za kółkiem dwuśladu w jedną stronę i wrócić do domu w poniedziałek witając wschód słońca. Zanim do tego jednak dojdziemy, oto jakie mam wspomnienia z weekendu 9-10 czerwca, podczas którego zmierzyłem się z namiastką kolarstwa górskiego.

1 Comment

Szybka runda na Kaszebe

Kaszebe Runda – coroczne święto kolarskie organizowane na Kaszubach przyciąga mnóstwo amatorów kolarstwa. Przyciągnęło także i mnie, gdzie chciałem sprawdzić swoje możliwości na dystansie Profesorskim – 200 km. Ale co tu sprawdzać, skoro to nie wyścig? Przede wszystkim chciałem sprawdzić ile jestem w stanie przejechać bez bufetów. No i wygląda na to, że nie doceniłem swoich możliwości, bo przy okazji zrobiłem życiówkę w kategorii średniej prędkości na pierwsze 100 kilometrów.

1 Comment

Góry Świętokrzyskie dla spragnionych podjazdów

Z pomorza w Góry Świętokrzyskie jechałem z dużym zaciekawieniem, bo choć na Kaszubach jest trochę górek, to jednak zaplanowana trasa w ramach cyklu Grand Prix Amatorów na Szosie w Daleszycach niedaleko Kielc budziła w mojej wyobraźni konieczność innego niż dotychczas rozłożenia sił – głównie z uwagi na długie podjazdy oraz przejechany dzień wcześniej rajd w Celestynowie. 13 maja zmierzyłem się z wolnymi podjazdami i pobiłem swój rekord prędkości na zjazdach, a na koniec zabrakło wody. Świętokrzyskie mnie zachwyciło i wydaje się, że chyba jeszcze tam wrócę.

Leave a Comment