Skip to content

O mnie

Nazywam się Sebastian Gruszka, mieszkam w Trójmieście…

… będąc nastolatkiem…

… trenowałem żeglarstwo. W lokalnym klubie odnosiłem sukcesy. W wieloletniej historii klubu byłem najmłodszym, który otrzymał (w roku 2004 i 2005) tytuł „Żeglarz Roku”.

Dwukrotnie zdobyłem tytuł Mistrza Województwa kujawsko-pomorskiego w klasie OK Dinghy. Brałem udział w regatach klasyfikowanych do Pucharu Polski, startowałem w Mistrzostwach Polski.

Karierę żeglarską zakończyłem w 2007 roku mając zaszczyt reprezentować nasz kraj na Mistrzostwach Świata w klasie OKD. Był to też mój ostatni sezon klasyfikacji jako Junior.

Zrzucić zbędne kilogramy

Ambicje sportowe w sposób naturalny zastąpiły obowiązki i realia życia codziennego – studia, praca, rodzina. Chęć rozwoju zawodowego pochłonęła mnie tak bardzo, że zacząłem przybierać na wadze.

Nie chcąc przekroczyć psychologicznej bariery 80 kg (przy 183 cm wzrostu) zacząłem się ruszać. I tak z początkiem 2017 roku rozpoczął się nieświadomie proces powrotu do wysokiej formy i poszukiwania nowych wyzwań.

Po 10 latach wracam do sportu

Praktycznie równo po 10 latach przerwy postanowiłem wkręcić się w kolarstwo szosowe. Kilogramy zrzuciłem, więc nie chciałem zaprzepaścić formy, którą zbudowałem. Poza tym – będąc dzieckiem i nastolatkiem na rowerze jeździłem praktycznie wszędzie gdzie się dało bo bardzo to lubiłem. Dlaczego więc nie iść tą drogą dalej?

W 2018 roku porwałem się na głęboką wodę – chciałem wystartować w ultramaratonie Bałtyk-Bieszczady Tour, czyli przejechać 1008 km rowerem non-stop. Udało się. Czy z tego później wyjdzie udział w takich imprezach jak Tour de Pologne dla Amatorów? Czas pokaże.

pierwszym wpisie przeczytasz jak zaczęła się moja przygoda z rowerem potocznie zwanym „kolarzówką”, choć każdy kolarz wie, że to jest „szosa”! 😉

Pod koniec 2018 roku opublikowałem wpis pt. „Dlaczego rezygnuję ze startów w ultramaratonach?„. Wiele osób wciąż mnie pyta czy to prawda i dlaczego. Tak, to prawda. Dlaczego? Odpowiadając jednym zdaniem:

przejechałem całą Polskę w jeden weekend i niewiele z tego pamiętam.

Dlaczego to robię?

Tzn. „dlaczego jeżdżę na rowerze”… Na rowerze jeżdżę dlatego, że daje mi wolność. W dużym mieście pozwala omijać korki. Ruszając w dłuższą trasę zazwyczaj mogę pobyć sam ze sobą. Zapomnieć o codziennych problemach i skupić się na sobie. Daje mi to po prostu przyjemność.

Bloga prowadzę dlatego, że gdy rozpocząłem poszukiwania informacji w internecie na temat długodystansowych wypraw rowerowych (z nastawieniem na ukończenie np. Bałtyk-Bieszczady Tour), informacji było bardzo mało. A skoro udział w tym maratonie to jeden z moich głównych celów, postanowiłem spisywać swoje odczucia, przygotowania i przemyślenia. I tak powstał ten blog pod koniec 2017 roku. Z dystansów „ultra” się wycofuję, ale wciąż pozostaję na jednośladzie. A ponieważ lubię współzawodnictwo, to przynajmniej w kilkunastu imprezach jeszcze wystartuję.

Przy okazji mam nadzieję zachęcić inne osoby do zmiany swoich przyzwyczajeń. Chcę przekonać (nie na siłę), że jazda na rowerze może być przyjemna. Że pozwala zaoszczędzić czas i pieniądze. No i oczywiście przez aktywność fizyczną poprawić swoje zdrowie.

Ewoluowałem

Zdjęcie z nagłówka powstało we wrześniu 2017 roku po ukończeniu dystansu 165 km w imprezie „Kociewie Kołem”. Od tamtego czasu trochę się pozmieniało i teraz wyglądam tak:

Sebastian Gruszka wśród uczestników GPA 2018

Moją aktywność rowerową możesz obserwować na portalu Strava.com

Miłego czytania 🤓