Skip to content

Tag: rajdydlafrajdy

Frajdowne zakończenie sezonu 2019

Dzisiejszym wpisem chcę aby każdy z Was czuł się zaproszony na imprezę, którą wraz z organizatorem „Rajdy Dla Frajdy” organizujemy w nadchodzący weekend, tj. 19 i 20 października. Kto jeszcze nie miał okazji poczuć frajdownej atmosfery zapraszamy w sobotę lub niedzielę (lub w sobotę i niedzielę) do miejscowości Osie położonej w Borach Tucholskich. A kto już zna tę atmosferę – również gorąco zapraszamy.

Leave a Comment

Frajdowny sezon 2019

Nie każdy żyje mediami społecznościowymi, więc nadszedł czas aby i tutaj pochwalić się wynikami z sezonu startowego, który zakończyłem 15 września. Właśnie tego dnia, w Janowie Podlaskim odbyło się „Grande finalle”, czyli szesnasty rajd z cyklu Grand Prix Amatorów na Szosie – rowerem przez Polskę. 1796 km szosowych tras, 13690 metrów przewyższenia i ponad 2 dni spędzone w siodełku – tak w liczbach wygląda udział w szesnastu rajdach w okresie od kwietnia do września trzeciej już edycji GPA.

Leave a Comment

Otwieramy wyścig maratonu Bałtyk-Bieszczady Tour

Ten wpis częściowo dedykuję „Rajdom Dla Frajdy”. Poza tym opiszę uczucia jakie krążyły w mojej głowie gdy uświadomiłem sobie, że otwieramy wyścig. Żeby jednak nie było tak wesoło i przewidywalnie, spotkały nas też „przykre” tego konsekwencje. Zapraszam na czwarty wpis pt. „Relacja z udziału w ultramaratonie Bałtyk-Bieszczady Tour 2018” – maratonu, który był moim celem na ten sezon.

2 komentarze

Podsumowanie cyklu GPA 2018

Wiem, że wielu z Was nie może doczekać się obszernej relacji z udziału w Bałtyk-Bieszczady Tour. Skoro ma być obszerna, to jej przygotowanie musi trochę czasu zająć. Nie samym BBT jednak człowiek żyje i dlatego dzisiaj zapraszam na podsumowanie tegorocznego cyklu Grand Prix Amatorów (GPA) na Szosie, którego finał miał miejsce 9 września w Olsztynku.

Leave a Comment

W krainie chrząszcza i na pogórzu przemyskim

Kolejny piękny i obfity w doznania kolarskie weekend za mną w ramach udziału w cyklu Grand Prix Amatorów na Szosie. Było szybko, nawet bardzo szybko! Były też górskie krajobrazy, w tym także najbardziej lubiane przez moje oko serpentyny, czyli województwo lubelskie i podkarpackie. Ktoś zapewne zapyta, czy było warto jechać przez prawie całą Polskę spędzając osiem godzin za kółkiem dwuśladu w jedną stronę i wrócić do domu w poniedziałek witając wschód słońca. Zanim do tego jednak dojdziemy, oto jakie mam wspomnienia z weekendu 9-10 czerwca, podczas którego zmierzyłem się z namiastką kolarstwa górskiego.

1 Comment