Skip to content

Czy bike fitting jest dla mnie?

Obiecałem sobie, że o tym napiszę dopiero po sezonie. Dlaczego? Bo jeśli ktoś szuka odpowiedzi na pytanie „czy bike fitting jest dla mnie?” i jednocześnie musi liczyć się z wydatkiem około 600 złotych, to zima jest zdecydowanie najlepszym czasem na podjęcie tej decyzji. Artykuł nie ma na celu reklamowania usługi samej w sobie ani konkretnej osoby czy firmy która się tym specjalizuje. Nie zmienia to faktu, że padnie tutaj nie raz imię człowieka, u którego fitting przeprowadziłem 22 czerwca 2018 roku – na tydzień przed Pierścieniem Tysiąca Jezior. Wpis dedykuję osobom, które (tak jak ja jeszcze rok temu) zastanawiają się czy ta usługa jest dla nich. Jeśli szukasz opisu jak wygląda sam fitting, tutaj tego nie znajdziesz.

Czym jest Bike fitting

Jeśli już trafiłeś na ten wpis z wyników wyszukiwania Google pod frazą „bike fitting” to zapewne już wiesz co to jest. Dla wszystkich innych osób niewtajemniczonych w świat kolarstwa napiszę w skrócie proste wyjaśnienie: chodzi o to, aby jazda na rowerze sprawiała przyjemność, nic nie bolało nawet po kilku godzinach pedałowania oraz aby nie nabawić się kontuzji. W zależności od oczekiwań zawodnika można znaleźć pozycję, która zapewni maksimum osiągów przy niskim komforcie lub odwrotnie – duży komfort przy mniejszej efektywności. W większości przypadków chodzi jednak o to, aby znaleźć równowagę między komfortem i osiągami. Bo co z tego, że będę mógł jechać szybko jeśli po 15 minutach pojawi się paraliżujący ból.

Kiedy wiadomo, że warto się umówić na taką usługę

Jednoznacznej odpowiedzi oczywiście nie ma. W moim przypadku zadecydowało kilka rzeczy:

  • bardzo lubię jeździć na rowerze,
  • miałem w planach wystartować w kilku ultramaratonach oraz kilkunastu rajdach na dystansie ponad 100 km,
  • obawa (wynikająca z nieświadomości) przed destruktywnym wpływem na moje stawy, więzadła i mięśnie, mimo że nie miałem niepokojących objawów,
  • doświadczenie po pierwszym maratonie ultra na dystansie 500 km, po którym miałem drobne problemy – pisałem o tym w relacji z Wyprawki Kaszubskiej.

Nie było radykalnych zmian

Z dużym strachem wybierałem się do Łukasza Szczęsnego, który prowadzi gabinet fizjoterapii i biomechaniki VeloLAB w Gdańsku. A to dlatego, że nie chciałem usłyszeć wyroku skazującego mnie na zmianę roweru ze względu na niewłaściwy rozmiar ramy. Tak się na szczęście nie stało 😀. W zamian otrzymałem skorygowane ustawienie bloków wraz z podkładką w kształcie klina pod blok jednego buta i niewielkie zmiany w wysokości siodełka, jego odległości od kierownicy (siodełko powędrowało mocno do przodu, chociaż moja pozycja się nie zmieniła – po prostu usiadłem głębiej w siodle) oraz – coś czego się zupełnie nie spodziewałem: obniżenia kierownicy o 1 cm. Testowanie kilkunastu siodełek ostatecznie doprowadziło nas do decyzji, że zostaję ze swoim oryginalnym siedziskiem. Nauczyłem się jednak, że źle siedzę na siodełku i dzięki tej wizycie już wiem, że trzeba siedzieć na jego szerszej części (tej z tyłu).

Po tych wszystkich korektach, będąc jeszcze u Łukasza, nie odczułem znaczących zmian. Po całym procesie dostrajania maszyny (który trwał 4 godziny) na prawdę miałem wątpliwości co do słuszności wydania 590 złotych. Przecież bez wkładki klinowej (0,5 mm) mógłbym dalej jeździć. Przed kwietniowym maratonem skróciłem sobie mostek ze 110 mm do 90 mm i Łukasza nie przekonałem aby wrócić do dłuższego (a tak na prawdę to On przekonał mnie). Gdybym się więcej bawił z ustawieniem samego siodełka to też pewnie bym doszedł z dużym przybliżeniem do tego co wypracował Specjalista.

Poczułem to po kilku dniach

Z uwagi na prywatne plany zaraz po bike fittingu miałem przerwę od jazdy na rowerze przez 3 dni. Gdy już wsiadłem na rower celem dojechania do pracy, do dziś pamiętam swoje zdziwienie, którym zatytułowałem aktywność na Stravie:

Po bikefittingu jakoś tak… Wygodniej! 🤗

bike fitting zakończony
Rower po wykonanym fittingu.

Pamiętaj o adaptacji

Na koniec przestroga i ważna uwaga dla wszystkich, który planują zrobić fitting na kilka dni przed ultramaratonem. Przypomnę – ja z usługi skorzystałem 22 czerwca 2018, równo na tydzień przed Pierścieniem Tysiąca Jezior. Do momentu startu w PTJ odbyłem tylko 6 jazd po 22 kilometry każda i wszystko było ok. Dopiero w drugiej połowie dystansu PTJ, na około 150 kilometrów przed metą zacząłem odczuwać bolące mięśnie trójgłowe ramienia (triceps) ręki prawej i lewej. Ten ból był wynikiem wielogodzinnego obciążenia (większego niż wcześniej) wynikającego z obniżenia kierownicy.

Tym samym trzeba teraz wspomnieć o tym, kiedy jest dobry moment na bike fitting. Niewątpliwie właśnie teraz! Jesień już za nami, ale zaczęła się zima. Masz spokojnie 3 miesiące, aby nowy sezon zacząć wygodniej i efektywniej. Gdy ja się zapisywałem do Łukasza, musiałem poczekać ok miesiąc lub półtora – takie było obłożenie.

Ostateczna decyzja

Czy bike fitting jest dla każdego? Na pewno nie. Jeśli startujesz w Triathlonach to wydaje mi się, że tam zyskasz najwięcej. Jeżeli jesteś ambitnym amatorem, bardzo dużo trenujesz i zależy Ci na dobrych osiągach – warto skorzystać. Jeśli startujesz w ultramaratonach – na prawdę o tym pomyśl. Fajnie się jedzie BBT przez 900 kilometrów bez jakiejkolwiek kontuzji, gdy inni uczestnicy już po 300 kilometrach łykają tabletki przeciwbólowe 👍.

Gdybym nie otrzymał dodatkowej pomocy od swojego Sponsora – firmy Enamor Sp. z o.o., która sfinansowała w całości usługę bike fittingu, pewnie ten wpis wcale by nie powstał. Z perspektywy czasu jestem jednak bardzo wdzięczny za okazaną pomoc Sponsora oraz jestem wdzięczny Łukaszowi za to, co robi dla nas – Sportowców. Zdobył moje zaufanie i jestem jego nowym klientem w momentach, gdy potrzebuję pomocy fizjoterapeuty.

Większość z Was pewnie już ma prezenty pod choinką, ale gdyby jeszcze ktoś szukał pomysłu, taki voucher z zaproszeniem na wizytę u Specjalisty z dziedziny bike fittingu niewątpliwie jest jedną z lepszych inwestycji w zdrowie kolarza amatora (i to niezależnie na jakim etapie swojej amatorskiej kariery jest).

Życzenia Świąteczne

Korzystając z chwili w której publikuję ten wpis, życzę Wam wszystkim wytrwałości w przygotowaniach do Wigilijnej wieczerzy, białych Świąt (u mnie dzisiaj ładnie posypało śniegiem) ❄️, rodzinnej atmosfery i spokoju. Trzy dni bez treningu to idealny moment na regenerację! Nie liczcie kalorii – po Świętach przepalicie to chociażby na treningach Power Bike 🔥.

🎄 Wesołych Świąt! 🎄

One Comment

  1. […] startów w ramach cyklu Grand Prix Amatorów (woj. lubelskie i podkarpackie), skorzystałem z usługi bike fittingu. Czerwiec był dla mnie także miesiącem zdobywania kolejnych doświadczeń i podnoszenia […]

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.